Trzy pytania, które ułatwiają pracę logopedy

Są takie pytania, które warto często sobie stawiać pracując w zawodzie logopedy. Niesamowicie ułatwiają one pracę. Pomagają wybrać ścieżkę działania, pod warunkiem, że zadasz je sobie przed, a nie po fakcie. Praca z podopiecznymi jest ogromnym wyzwaniem i radością. Dla wielu z nas jest pasją. Pracując z naszymi podopiecznymi tak bardzo ogniskujemy uwagę na nich, że czasem rzucamy się w wir działania, bez zastanowienia. Gotowi jesteśmy pomagać nie zważając na własne zasoby. Warto jednak, przed rzuceniem się z pomocą zatrzymać i przez chwilę zastanowić.

Co jest w tej chwili najważniejsze dla mojego podopiecznego?

Wytyczamy zbyt wiele celów terapii lub niewłaściwe cele. Zajmujemy się artykulacją podczas gdy pierwszą potrzebą naszego podopiecznego jest komunikacja. Próbujemy za wszelką cenę przeprowadzać terapię logopedyczną, tymczasem nasz podopieczny ma do rozwiązania mnóstwo problemów natury emocjonalnej i bardziej niż logopedy potrzebuje terapii psychologicznej.

Zanim rzucisz się w wir pomagania, poszukiwania pomocy dydaktycznych, inspirowania się i przygotowania, pomyśl, co dla Twojego podopiecznego jest w tej chwili najważniejsze? Jaka jest jego największa komunikacyjna bolączka? Gdzie leży problem w porozumiewaniu się, który należałoby rozwiązać w pierwszej kolejności?

Czy naprawdę muszę to robić?

Działania zastępcze związane z przygotowaniem się do zajęć to niezła pułapka. Takim klasycznym działaniem zastępczym jest czasochłonne przygotowywanie pomocy dydaktycznej dla jednego podopiecznego na jedne zajęcia. Jest taki moment w życiu, kiedy tak działamy. To okres studiów, praktyk i zaliczenia praktyk, kiedy musimy napisać konspekt zajęć i przygotować dedykowaną tylko jednym zajęciom pomoc logopedyczną. Ale w praktyce zawodowej to tak nie działa. Przygotowywanie pomocy dedykowanej jednemu wybranemu podopiecznemu to niepotrzebne trwonienie sił i czasu, który można spożytkować inaczej.

Działania zastępcze to też poszukiwanie inspiracji do zrobienia nowych pomocy dydaktycznych, podczas gdy szafy pękają w szwach od tych, które już masz. Może lepiej w tym czasie przejrzeć posiadane zasoby i zastanowić, się jak wykorzystać, to, co już posiadasz?

Kto jeszcze może pomóc w tej terapii?

Logopeda mimo, iż pracuje samodzielnie, to jednak nie powinien działać samodzielnie. Zaburzenia mowy i komunikacji rzadko bywają oderwane od innych trudności rozwojowych.

W terapię angażujemy kogo tylko możemy i w taki sposób, w jaki to jest dla tych osób możliwe. Stawianie przez nas logopedów nierealnych oczekiwań wobec innych osób zaangażowanych w terapię, to prosta droga do frustracji i wypalenia zawodowego. Pozostaje jeszcze pewna trudność. Mianowicie: kto powinien być animatorem czy też koordynatorem działań terapeutów, jeśli nie pracują oni ze sobą w jednej instytucji. Nie odpowiem na to pytanie. W tej refleksji bardziej chodzi mi o to, by nie działać samotnie, ale we współpracy z innymi osobami, które mogą pomóc w realizacji celu terapeutycznego, jakim jest stymulowanie rozwoju artykulacji lub komunikacji.

Terapia logopedyczna jest najskuteczniejsza, gdy różne osoby pobudzają różne obszary. Na przykład rodzic może zająć się codziennymi nawykami i relacjami wychowawczymi, które też mają silny związek z jakością mowy. Psycholog zajmie się sferą emocji itd. Jako logopeda nie musisz, ba! nie powinnaś wszystkiego robić sama!

Podsumowanie

Zanim rzucisz się w wir działań, szczególnie gdy presja z zewnątrz jest duża, zatrzymaj się na chwilę i zastanów. Być może okaże się, że wiele Twoich dotychczasowych działań można… odpuścić. Dbaj o siebie, bo wypalona nikomu nie pomożesz.