Słuch mowny dla opornych

słuch mowny

Na jednym z ostatnich #logolive rozmawialiśmy o słuchu fonemowym. Mam nieodparte wrażenie, że temat słuchu fonemowego jest wciąż dla wielu osób zagadkowy. By pomóc Czytelnikowi jeszcze lepiej zrozumieć ten obszar skrobnęłam kilka akapitów.

#logolive to spotkania na żywo ze mną, czyli Magdą – logopedą praktycznym na Instagramie oraz w grupie Logopedia Praktyczna na FB.

Po co komu słuch fonemowy?

Zastanawiałaś / zastanawiałeś się kiedyś, co musi się wydarzyć w rozwoju mowy dziecka, by ono prawidłowo wypowiadało głoski? W mózgu dziecka i dojrzewaniu narządów związanych bezpośrednio z mówieniem dzieje się wiele  procesów. Przebiegają one w życiu prenatalnym i w pierwszych latach życia.

By dziecko prawidłowo mówiło, a w dalszych etapach rozwoju prawidłowo czytało i pisało potrzebny jest mu dobrze rozwinięty słuch mowny.

Jednym  z wielu procesów, które muszą się wydarzyć, by dziecko dobrze wypowiadało głoski jest rozwinięcie się słuchu fonemowego. Co to takiego?

Ludzie słyszą i dekodują mowę dzięki czemuś, co nazywane jest słuchem mownym. Jedną z jego części jest słuch fonemowy, który odpowiada  za to, że ktoś słyszy na przykład podobnie brzmiące słowa jako różne. Dzięki temu potrafi odróżnić na podstawie brzmienia, czym jest półka, a czym bułka, co to piórko, a co biurko, czym jest góra, a czym kura. To rzecz jasna są tylko wybrane przykłady.

Jednak to nie wystarczy, by dziecko odróżniało prawidłową i nieprawidłową wymowę słów. Nie wystarczy, by  słyszało różnice między słowami (na przykład): szafa – safa – safa (z międzyzębowym S). Za umiejętność odróżniania takich cech dźwięków odpowiada część słuchu nazywana słuchem fonetycznym .

Problemy z nazewnictwem

W tym momencie pojawiają się refleksje związane z nazewnictwem. Czy słuch fonemowy i fonematyczny to to samo? Tak. W literaturze przedmiotu te pojęcia używane są zamiennie. W opracowaniach naukowych toczy się też dyskusja czysto językowa nad przewagą jednej nazwy nad drugą. Spotkałam się z uzasadnieniem, że bardziej właściwą nazwą dla tego rodzaju słuchu jest słuch fonemowy, a nie fonematyczny, ponieważ najmniejszą cząstką mowy, jaką możemy wyodrębnić słuchowo lub w mowie jest fonem a nie fonemat. Ja wybieram określenie słuch fonemowy, bo… jest krótsza.  Ale zachęcam Czytelnika do zachowania zdrowego rozsądku, wybrania jednego określenia i konsekwentnego posługiwania się nim.

Słuch fonemowy i reszta drużyny

A my ruszamy dalej w rozważaniach. Pozostał nam bowiem słuch fonetyczny oraz prozodyczny.

Słuch fonetyczny należy ze słuchem fonemowym do jednej drużyny. Grają do jednej bramki, jeśli można tak powiedzieć 😉 Tylko trzeba pamiętać, że słuch fonemowy i słuch fonetyczny to dwa różne byty.

Dzięki temu drugiemu rozpoznajemy wspomnianą wcześniej różnicę szafa – safa – safa (z międzyzębowym S). To rzecz jasna pojedynczy przykład, ale myślę, że Czytelnik już wie, o co chodzi.

Do drużyny o nazwie słuch mowny należy jeszcze jeden „gość”. Nazywają go słuchem prozodycznym. Dzięki niemu człowiek rozpoznaje różnice w akcencie, melodii i rytmie wypowiedzi. W kształtowaniu tej części słuchu mownego ogromny udział ma to, jak mówi się do dziecka w pierwszych latach życia. Co ja mówię! Latach? W pierwszych miesiącach życia! Im bardziej mowa rodziców jest zabarwiona emocjonalnie, śpiewna, rodzice używają prostych słów (krótkich z przewagą sylab otwartych, czyli kończących się samogłoską), jeśli są powoli i dokładnie wypowiadane, tym lepiej kształtuje się u dziecka ta część słuchu mownego.

Podsumowanie

Słuch fonemowy, słuch fonetyczny i słuch prozodyczny to taka trójca, której warto poświęcić dużo  uwagi zarówno podczas zabaw z maluchami, jak i w ramach oddziaływań terapeutycznych. Stymulując słuch mowny układamy fundament pod rozwój prawidłowej wymowy głosek, ale też rozwój umiejętności czytania i pisania.

Polecana literatura: E. M. Skorek – „Oblicza wad wymowy”