#logolive – o multiterapii logopedycznej

Kiedy pisałam o tym, czy warto korzystać z terapii u dwóch logopedów równocześnie (adresowany do rodziców), zjawisko multiterapii logopedycznej nie było tak bardzo nasilone. Poruszyłam temat multiterapi na jednym ze spotkań #logolive. Odzew jaki dostałam w rozmowach zakulisowych utwierdził mnie, że jest to zjawisko coraz częstsze. Niektóre metody stosowane w terapii mowy wprost zakazują równoległego korzystania z innych form terapii, a rodzice podpisują kontrakty, w których zobowiązują się, by tego nie robić.

Multiterapia logopedyczna jako zjawisko

Przez multiterapię logopedyczną rozumiem taką substytucję, w której rodzice zapisują dziecko na terapię do drugiego logopedy (czasem nawet trzeciego i czwartego), korzystając z jej dobrodziejstw w tym samym okresie.

Jest to też zjawisko, w którym rodzic po rozpoczęciu współpracy z jednym logopedą bardzo szybko (po kilku spotkaniach) rezygnuje z jego usług i przepisuje dziecko do innego, a potem do następnego i jeszcze kolejnego… Ważne, czym są podyktowane te decyzje.

Mogą być podyktowane nieporozumieniami wynikającymi z wzajemnych oczekiwań:

  • rodzic oczekuje spektakularnych efektów po dwóch – trzech spotkaniach,
  • rodzic nie akceptuje wymagań stawianych jemu oraz / lub dziecku przez terapeutę,
  • dziecko nadmiernie emocjonalnie reaguje na terapeutę oraz na wyzwania stawiane w ramach terapii.

Nieumiejętność rozwiązywania konfliktów po każdej ze stron, nieumiejętność rozmawiania lub zwykły brak czasu nie sprzyjają nawiązaniu pozytywnej relacji terapeutycznej. Dlatego rodzic poszukuje dalej.

W jakich sytuacjach multiterapii nie da się uniknąć?

Do tej pory mówiliśmy o sytuacjach, w których rodzic ma wybór na to, czy podwójną terapię lub multiterapię podejmować, czy też nie. Są jednak sytuacje, w których ten wybór jest niemożliwy. Gdy dziecko otrzymuje diagnozę o poważniejszych zaburzeniach rozwoju (w tym rozwoju mowy) pojawiają się możliwości otrzymania pomocy terapeutycznej od różnych terapeutów w różnych instytucjach. Może dojść wówczas do sytuacji, w której z tym samym dzieckiem pracuje kilku logopedów: jeden w ramach przedszkola, drugi w poradni psychologiczno-pedagogicznej, jeszcze inny w ramach zespołu wczesnego wspomagania rozwoju. Ilość oddziaływań w takich sytuacjach jest duża i korzystają z nich dzieci, które naprawdę potrzebują mnóstwa czasu, by opanować umiejętności związane z mową, jednak potrzebna jest też duża elastyczność, dojrzałość i gotowość do współpracy wszystkich logopedów w ramach takiego rozproszonego zespołu.

Który logopeda powinien nadawać kierunek terapii?

Różne są pomysły na rozwiązanie tego dylematu. Według jednego z nich kierunek terapii powinien nadawać logopeda, który pracuje z dzieckiem najintensywniej, a zatem pracuje jeden na jeden i dużą ilość godzin. Jednak współpraca bywa tak trudna do ułożenia, że czasem doprowadza to do sytuacji, w której prowadzone równolegle terapie są w konflikcie. 

Gdy prowadzone terapie są w konflikcie

O konflikcie terapii mówimy wówczas, gdy terapeuci podejmują działania skrajnie różne, które wzajemnie się wykluczają w danym momencie i zamiast prowadzić do poprawy stanu mowy dziecka, pogarszają go lub prowadzone terapie wyhamowują. W takiej sytuacji konieczna jest współpraca logopedów między sobą. Może nawet zaistnieć konieczność poproszenia rodziców o rezygnację ze współpracy z jednym z terapeutów.

Podsumowując

Gdybym została zapytana kilka lat temu, co sądzę o podwójnej terapii logopedycznej, byłabym zapewne bardziej radykalna, odradzając rodzicom takie rozwiązanie. Dziś obserwując wiele takich sytuacji i prowadząc dzieci, które są odbiorcami multiterapii nie jestem ich zdecydowanym przeciwnikiem pod warunkiem dobrej współpracy między prowadzącymi terapię logopedami.

Artykuł ten powstał jako podsumowanie prowadzonego przeze mnie #logolive o tej samej tematyce.