Z pamiętnika logopedy – Cechy dobrego logopedy: skuteczność

Dostałam ostatnio takie pytanie: „jak zostać dobrym logopedą”. Wywołało moje głębokie zastanowienie. Bo co to dokładnie znaczy? Założę się, że gdybym zapytała o to czytelników Logopedii Praktycznej, dostałabym wiele skrajnie różnych odpowiedzi. Ilu logopedów, tyle zdań! Czy dobry logopeda to taki, który tworzy na potęgę pomoce logopedyczne? Czy dobry logopeda to taki, który ma ścianę wytapetowaną dziesiątkami certyfikatów ze szkoleń? A może taki, który łyka wiedzę z książek, jak świeże bułeczki?

Moim zdaniem jedną z cech dobrego logopedy jest jego skuteczność oparta o aktualny potencjał mierzony zarówno wiedzą, jak i doświadczeniem.

Nie porównuj się do innych logopedów

Wszyscy jesteśmy obecni online i wszyscy szukamy tam inspiracji. Trafiamy na osoby, które nas inspirują, imponują swoim dorobkiem. Jeśli bardziej lub mniej świadomie zaczynasz się do tych osób porównywać, to przestań już teraz. Patrząc w internecie na czyjeś osiągnięcia widzisz tylko wierzchołek góry lodowej i marzysz o tym, by być w podobnym miejscu na drodze rozwoju zawodowego. Nie widzisz jednak ilości czasu, nerwów, wyrzeczeń, jakie ta osoba musiała ponieść, by znaleźć się w tym miejscu, w którym jest. Mówiąc o złym wpływie porównywania się mam na myśli tę cienką granice, za którą tracimy swoją własną tożsamość i zaczynamy dosłownie kopiować czyjeś sposoby postępowania. Bez refleksji nad tym, czemu one służą oraz jaki mamy własny potencjał.

Porównywanie swoich zasobów (wiedzy, osiągnięć, umiejętności) do zasobów innych logopedów to ślepa uliczka. Być może kiedyś dotrzesz tam, gdzie inni, a być może dalej. Na pewno jednak pójdziesz własną ścieżką, bo nie ma dwóch takich samych osób, nie ma dwóch takich samych życiowych dróg.

Jak to się ma do skuteczności? Będąc na początku logopedycznej ścieżki zawodowej nie będziesz mieć od razu takiej skuteczności, jaką ma logopeda z wieloletnim stażem. Oprócz wiedzy z książek i obserwacji innych potrzebne jest jeszcze zdobycie własnych doświadczeń. Z każdym przepracowanym rokiem Twoje doświadczenie będzie rosło i nabierzesz pewności siebie w działaniu. Wówczas będzie też rosła Twoja skuteczność.

Możesz świadomie wpływać na ten proces. Jak?

Po pierwsze: badanie i obserwacja

Jedno i drugie służy temu, by poznać podopiecznego oraz jego funkcjonowanie w różnych sytuacjach. Nie sprowadza się tylko do wywiadu i badania logopedycznego na początku wspólnej drogi terapeutycznej. To właściwie dzieje się cały czas. Nie ograniczaj się do poznania podopiecznego tylko w swoim gabinecie. Obserwuj – jeśli tylko możesz – w różnych okolicznościach lub rozmawiaj z osobami, które go obserwują.

Po drugie: wyciąganie wniosków

Obserwacja nie jest celem samym w sobie. Wyciągaj wnioski z obserwacji i zapisuj je. Karta podopiecznego powinna zawierać taką rubrykę, jak „obserwacje i wnioski”. W toku pracy może się okazać, że niektóre rzeczy spostrzegasz tylko Ty, bo występują w określonych okolicznościach, których nigdzie indziej nie ma. Spotkałam się z taką sytuacją. Gdy opowiadałam rodzicowi o pewnych zrachowaniach dziecka, które miały miejsce tylko u mnie na terapii, rodzic nie do końca zdawał sobie sprawę z tego, o czym mówię. Tak było do momentu, w którym sam miał możliwość przyjrzeć się przebiegowi zajęć. Wówczas bardzo dobrze zobaczył przebieg reakcji dziecka. Wnioski z tej sytuacji potrafiłam sformułować po dobrych kilku miesiącach zmagań. Dopiero wtedy, gdy zrozumiałam… przyczyny.

Po trzecie: szukanie przyczyn obserwowanego stanu rzeczy

No właśnie. À propos przyczyn! Nie zawsze od razu rozpoznasz przyczyny, które leżą u podłoża trudności rozwojowych Twoich podopiecznych. Im większe będzie doświadczenie, tym będzie Ci łatwiej, jednak początek tej drogi przypomina przedzieranie się przez chaszcze. Jeśli masz z tym kłopot, poszukaj pomocy u kogoś z nieco większym doświadczeniem. Być może mastermind logopedyczny, to rozwiązanie dla Ciebie?

Po czwarte: zwracanie uwagi na mocne strony podopiecznego

Na diagnozie niewiele skorzystasz, jeśli zatrzymasz się na objawach i szukaniu przyczyn. Spróbuj określić, jakie mocne strony ma Twój podopieczny i zrób z nich punkt wyjścia do terapii, nawet gdyby się okazało, że zaczniesz od rzeczy banalnie prostych dla Twojego pacjenta. Nawiasem mówiąc – tak właśnie najłatwiej zdobyć jego przychylność 😉

Po piąte: szukanie rozwiązań realnych problemów

Aby terapię dobrze poprowadzić, trzeba najpierw te problemy dobrze nazwać. Zapomnij na chwilę o terminologii logopedycznej i spróbuj nazwać tak… zwyczajnie to, z czym Twój podopieczny ma problem i w czym mu ten stan rzeczy przeszkadza. Nazwij takimi prostymi słowami, jakbyś chciał/-a opowiedzieć o tym komuś, kto zupełnie nie rozumie na czym polega praca logopedy. To może być trudne, bo jesteśmy uczeni używania fachowych określeń, szczególnie na przedmiocie „diagnoza logopedyczna”. Takie ćwiczenie pozwoli Ci lepiej zrozumieć potrzeby podopiecznego i wyznaczyć cele terapii.

Skuteczność to jedna z cech dobrego logopedy. Od Ciebie zależy, czy świadomie będziesz ją rozwijać! 🙂