Prawidłowe wzorce mowy

Godne uwagi? Podaj dalej: Share on Facebook
Facebook
Pin on Pinterest
Pinterest
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter

O prawidłowych wzorcach mowy wspominaliśmy już w tym artykule. Wówczas wspomnieliśmy o tym, że dostarczanie dziecku prawidłowych wzorców mowy jest jednym z podstawowych warunków nabywania prawidłowej mowy przez dziecko. Teraz rozwiniemy nieco temat. Od tego, jak mówią do dziecka osoby, które najwięcej z nim przebywają, będzie zależało, jak mówi ono samo.

Często jest tak, że dzieci mają dokładnie takie same wady mowy, jak ich rodzice. Jak to się dzieje? Dziecko spędzając mnóstwo czasu z rodzicami nieświadomie „kalkuje” ich sposób mówienia. Używa tych samych słów, zwrotów, tak samo intonuje i akcentuje. Ten sam mechanizm powoduje, że „nabywa” te same wady mowy ucząc się od rodziców. Jeśli sami (jako rodzice) mamy wadę mowy, musimy być wyjątkowo czujni, aby w procesie uczenia mówienia nie „przekazać” dziecku tej wady. Najlepiej wybrać się z tą sprawą do logopedy, który zdiagnozuje sytuację i doradzi, co zrobić, dobierze odpowiednie ćwiczenia, poinstruuje, jak je wykonywać w domu – aby zapobiec pojawieniu się wady mowy u dziecka. Mówiąc krótko: logopeda w tym przypadku potrzebny jest po to, aby „ustawić” rozwój mowy dziecka na właściwe tory, albo przywrócić prawidłowy jego kierunek. Jeśli jesteśmy z tzw. grupy ryzyka (tzn. sami mamy wadę mowy) nie czekajmy z wizytą u logopedy, aż dziecko zacznie mówić. Jeśli wada się pojawi, a co gorsza – utrwali, dużo trudniej będzie ją usunąć. Łatwiej i przede wszystkim taniej jest zapobiegać wadom, niż je usuwać.

Druga sprawa, o której trzeba wspomnieć, to język, jakim mówimy do dziecka. Starajmy się mówić do dziecka prostym językiem, używajmy prostych wypowiedzi, unikajmy zbyt rozbudowanych zdań. Używajmy słów, co do których czujemy, że dziecko je zrozumie. Prostych wypowiedzi warto używać w stosunku do dziecka w każdym wieku, zarówno mówiąc do niemowlaków, jak i do dzieci w starszym wieku szkolnym. Ten sposób świetnie sprawdza się również w rozmowach z dziećmi mającymi problem z koncentracją uwagi (na przykład dzieci z ADHD, ADD, z opóźnionym lub upośledzonym rozwojem intelektualnym).

Dziecko lepiej przyswaja przekazywane mu informacje, jeśli podzielimy te informacje na części. Na przykład zamiast mówić: „załóż kapcie i posprzątaj zabawki” powiedzmy: „załóż kapcie” odczekajmy chwilę, aż dziecko wykona czynność, po chwili dodajemy: „odłóż książki na półkę”, znów czekamy na wykonanie czynności (albo przynajmniej rozpoczęcie wykonania) i bez większej zwłoki dorzucamy: „włóż klocki do pudełka”. Zauważcie, że polecenie „posprzątaj zabawki” zostało rozłożone na etapy. Dzięki takiemu podejściu dziecko nie gubi się w ilości oczekiwań stawianych przed nim w jednej chwili. Po każdym dobrze wykonanym etapie warto pochwalić dziecko za dobre wykonanie czynności, albo chociaż za samo staranie się. Wystarczy krótkie: „bardzo ładnie”.

I jeszcze jedna sprawa: mówmy do dzieci naszym ładnym polskim językiem. Nie musimy „spieszczać” naszej mowy, aby podkreślić jakie uczucia żywimy do niego. Mowa w stylu „tlośećke mlećka wypije naś mały śkśat” może spowodować, że utrwalimy taki właśnie sposób mówienia u dziecka i utrudnimy mu nabywanie prawidłowej mowy.

Zdarza się, że dzieci mające nieprawidłową mowę z powodu jej „spieszczania” miały również ogromne problemy z pisaniem, bo nie umiały odróżnić od siebie głosek, a co za tym idzie – liter. I zwyczajnie myliły je podczas pisania. Takie szkody może wyrządzić „spieszczanie” mowy, kiedy mówimy do dziecka.

Jeśli chcemy ostrzec dziecko przed niebezpieczeństwem to wystarczy powiedzieć „uważaj gorące!”. Dziecko naprawdę potrafi zrozumieć i przyswoić ten zwrot jako sygnał ostrzegawczy, zwłaszcza jeśli wzmocnimy go małą lekcją poglądową (na przykład zbliżymy ostrożnie rękę dziecka do gorącego piekarnika lub kubeczka z herbatą – nie namawiamy do dotykania gorących rzeczy!). Jeśli na dodatek będziemy regularnie używać tego zwrotu i uczyć otoczenie, że tak dziecko ma ostrzegać – sukces murowany. Naprawdę nie trzeba mówić dziecku, że zrobi sobie „ziaziu” – cokolwiek to znaczy. Wystarczy rzucić trzy krótkie słowa: „gorące – parzy – boli”. Jeśli słowa nie pomagają – zawsze i tak konieczna jest interwencja bezsłowna (przytrzymanie dziecka, odizolowanie go od zagrożenia). Zamiast mówić „nu-nu” mówmy po prostu „nie wolno”. Używając „dorosłych” słów spowodujemy, że łatwiej dziecku będzie wejść w świat mowy dorosłych, łatwiej mu ją będzie zrozumieć.

I w ten oto prosty sposób mamy szansę wychować rozumne dziecko 🙂 Pamiętajmy, że prawidłowa mowa, to nie tylko prawidłowa i wyraźna wymowa, ale przede wszystkim złożony akt komunikacji służący naszemu porozumiewaniu się. To też komunikaty i sposób, w jaki są przekazywane. Nie można zaniedbać, żadnej z tych sfer.