Logopeda przedsiębiorcą

Godne uwagi? Podaj dalej: Share on Facebook
Facebook
Pin on Pinterest
Pinterest
Share on Google+
Google+
Tweet about this on Twitter
Twitter

Niedawno zadałam moim Czytelnikom pytanie, czy chcieliby dowiedzieć się czegoś o blaskach i cieniach prowadzenia własnej firmy. Propozycja spotkała się z bardzo dużym odzewem. Nie to jednak zaskoczyło mnie najbardziej.

Najbardziej zaskakujące było to, że osób myślących o otwarciu własnej firmy jest tak dużo! Długo się zastanawiałam dlaczego tak jest i postanowiłam Was o to po prostu zapytać. Na podstawie Waszych odpowiedzi, własnych doświadczeń, obserwacji poczynań innych małych przedsiębiorców (szczególnie kobiet) przygotowałam krótkie zestawienie częstych powodów dla których ludzie myślą o własnej „Dz.G”.

Dlaczego nas ciągnie do własnej działalności?

Motywacje i dążenia do otwarcia własnej firmy są bardzo różne, ale też ściśle wiążą się z momentem życia, w którym jesteśmy. I patrząc w ten sposób można wyodrębnić pewne grupy osób, które chętniej i częściej myślą o otwarciu własnej działalności.

Jedną z nich stanowią osoby, które pracują bądź pracowały jakiś czas w placówkach oświatowych lub medycznych na podstawie umowy o pracę, ale które jednocześnie duszą się w bieżącej sytuacji. Szukają dla siebie alternatywy, by realizować się zawodowo według własnych pomysłów. Co ludzi denerwuje, żeby nie powiedzieć wykańcza w pracy na etacie (szczególnie w szkolnictwie)? Przede  wszystkim doświadczają rodzaju wypalenia zawodowego, które związane jest z ogromem zadań stawianych przed nimi przez dyrektorów, przez system i przez coraz bardziej absurdalne przepisy oraz wymogi formalne. W pewnej chwili nie wytrzymują tego stanu rzeczy i odchodzą. Czasem do innych zawodów niezwiązanych z edukacją, a czasem po prostu na swoje robiąc to, co do tej pory, ale na swoich warunkach.

Druga grupa to kobiety, które wracają z urlopów macierzyńskich lub wychowawczych na rynek pracy. Pragnąc się na tym rynku ponownie odnaleźć marzą o własnej działalności mając też nadzieję, że pozwoli ona (choćby ze względu na bardziej elastyczny czas pracy) łatwiej pogodzić rolę matki z rolą zawodową.

Trzecia grupa to osoby, które ukończyły studia i jeszcze nie za bardzo mają pomysł na siebie i swój rozwój zawodowy. Są to osoby młode, pełne entuzjazmu, pełne nowych (nowatorskich!), świeżych pomysłów, osoby które we własnej działalności upatrują szansy na ich realizację.

Co ciekawe, przyszli logopedzi-przedsiębiorcy mogą należeć nie do jednej, ale nawet do dwóch z tych grup (najczęściej do pierwszej i drugiej lub do drugiej i trzeciej).

Nie bez znaczenia jest też fakt, że od września 2018 zmieniają się przepisy Karty Nauczyciela dotyczące zatrudniania nauczycieli na podstawie umów cywilnoprawnych. Od 1 września placówki oświatowe w tym niepubliczne będą mogły zatrudniać nauczycieli na postawie umowy o pracę. Wyklucza to zatrudnianie nauczyciela na podstawie umowy zlecenie. /stan prawny na 16 lipca 2018r/ Logopedzi obawiając się tego, co czeka ich we wrześniu myślą o otwarciu własnej firmy.

Zawód logopedy nosi cechy wolnego zawodu. I to właśnie sprawia, że jako logopedzi bierzemy pod uwagę oferowanie naszych usług nie tylko w sferze publicznej, ale też prywatnej. Jest to istotny element sprawiający, że logopedzi myślą o własnej działalności.

Zapewne powyższe zestawienie nie wyczerpuje wszystkich motywacji, jakimi kierują się osoby pragnące pracować u siebie. Jeśli odnajdujesz się w którejś tych grup, czytaj dalej, by dowiedzieć się, co zaskoczyło  logopedów, którzy taką działalność już prowadzą (logopedów lub innych przedsiębiorców, którzy zamienili etat na własną firmę).

Co zaskoczyło osoby, które prowadzą już działalność?

Okazuje się, że dla niektórych osób prowadzenie własnej firmy pod wieloma względami nie jest tym, czego się spodziewali. Trudności w pozyskaniu klientów, wysokie koszty utrzymania firmy, brak pomysłów na rozwój, duża ilość spraw technicznych i formalnych, z którymi trzeba się zmierzyć.

Zaskoczenie lub nawet rozczarowanie  przynosi fakt, że bardzo dużo czasu trzeba poświęcić na prowadzenie firmy. Do tego można dodać pracę w trybie popołudniowym, ponieważ praca we własnej firmie realizowana jest przez logopedów w formie zajęć indywidualnych. Natomiast większość tych, którzy są gotowi zapłacić za zajęcia (czyli rodziców) jest przed południem w pracy, a większość tych, którzy są uczestnikami (czyli dzieci), jest przed południem w szkole lub przedszkolu. To z kolei przenosi naszą aktywność zawodową na popołudnia.

Zaskakujące jest też to, jak bardzo trzeba być elastycznym i otwartym, aby szybko reagować na zmieniające się na rynku okoliczności  i potrzeby. Na marginesie dodam, że ja też ciągle się tego uczę. Na przykład  jeszcze pół roku temu nawet nie myślałam o prowadzeniu spotkań na żywo z Czytelnikami. Wręcz nie byłam tą formą zainteresowana. Dziś kiedy piszę te słowa jestem po pierwszym live w mojej grupie na FB „Logopeda na swoim”. I myślę, że z tą formą kontaktu jestem się w stanie zaprzyjaźnić  🙂 Tylko żałuję, że nie ma na razie narzędzi, które pozwalałyby nam komunikować się swobodnie głosowo obustronnie na spotkaniach on-line w większym gronie osób. Ale technologia szybko ewoluuje i myślę, że wkrótce doczekamy się takiego rozwiązania. 🙂

Jednak chyba najbardziej zaskakujące i jednocześnie najsłabiej docierającym do świadomości faktem jest dla nas to, że pracując u siebie zaczynamy sprzedawać. Sprzedajemy swoje usługi, swoje produkty, bądź cudze produkty. Ale sprzedajemy, czyli pokazujemy światu co ciekawego mamy do zaoferowania, co ciekawego umiemy i szukamy osób, którym te nasze usługi lub produkty będą potrzebne. Żeby nie być gołosłowną pokażę Ci w tutaj, co ja aktualnie tworzę. Jeśli Cię to zainteresuje po prostu zapisz się na listę zainteresowanych, by być na bieżąco. Jeśli uznasz, że mogę Cię czegoś w tej dziedzinie nauczyć – super! Jeśli to nie dla Ciebie – to też ok! Naprawdę 🙂

Kolejnym zaskakującym – niestety niemile – faktem są bardzo szybko zmieniające się przepisy, które dotyczą prowadzenia firmy. Z tą różnicą, że o znajomość tych przepisów trzeba zadbać w dużej mierze samemu, ponieważ nie mamy „nad głową dyrektora”, który poinformuje nas o zmianach w ramach rady pedagogicznej.

Wiele osób przechodzących z etatu na bycie własnym szefem spotyka się ze swoistym ostracyzmem i powątpiewaniem ze strony koleżanek/kolegów typu: „Ooo! Otwierasz własną firmę. A da się z tego żyć?”. Często czytam o tym u osób prowadzących blogi, które spotkały się z takim traktowaniem nawet przez osoby najbliższe: „Oooo! Prowadzisz blog. A kiedy znajdziesz sobie jakąś NORMALNĄ pracę?”. Mnie to osobiście nie spotkało bo moi bliscy bardzo mnie wspierają w tym, co robię, za co jestem im wdzięczna, ale czytuję lub słyszę na przykład od blogerek, że spotkały je takie właśnie komentarze.

Czytając to wszystko możesz odnieść wrażenie, że praca na swoim kojarzy się głównie z nieprzyjemnymi emocjami: lękiem, złośliwością ze strony innych, niepewnością i ciężką harówką. Wymieniłam to, co zaskoczyło mnie lub innych logopedów prowadzących firmę, przytoczyłam tu przykłady sytuacji, z którymi generalnie stykają się osoby przechodzące „na swoje”. Wygląda to bardziej jak cienie prowadzenia własnej firmy. Ale nie zrażaj się. Jeśli chcesz być swoim szefem, to  warto jak najwięcej dowiedzieć się o tym, jak to wygląda „od środka”, aby jak najbardziej świadomie podjąć tę decyzję. Zaś o blaskach i  cieniach prowadzenia własnej firmy napiszę szerzej w kolejnym artykule.