Jak rozróżnić głoski dźwięczne i bezdźwięczne?

Godne uwagi? Podaj dalej: Share on Facebook
Facebook
Pin on Pinterest
Pinterest
Tweet about this on Twitter
Twitter

Stosunkowo częstą wadą wymowy u dzieci w wieku przedszkolnym i w młodszym wieku szkolnym jest mowa bezdźwięczna. Aby dzieci nauczyły się prawidłowego wypowiadania głosek dźwięcznych i bezdźwięcznych, najpierw muszą nauczyć się rozróżniać słuchowo ten aspekt mowy. Naukę rozróżniania słuchowego rozpoczynamy od poziomu głoski. Podczas jednej sesji ćwiczeń najlepiej pracować na jednej parze głosek opozycyjnych. Dopiero wówczas, gdy dzieci dobrze radzą sobie z ich rozróżnianiem w izolacji, przechodzimy do kolejnej pary głosek opozycyjnych.

Jednym ze sposobów pokazania różnicy w dźwięczności głosek jest położenie dłoni dziecka na swojej szyi, w okolicach krtani i naprzemienne wypowiadanie głoski dźwięcznej oraz jej bezdźwięcznego odpowiednika.

Następnie omawiamy z dzieckiem, co czuło pod dłonią gdy mówiliśmy pierwszą głoskę, a co za drugim razem. Możemy pomóc dziecku w opisie odczuć, podpowiadając nazewnictwo (np. „coś drgało”, „szyja się trzęsła”, „coś tam było”, „coś się ruszało” – cytaty są autentyczne i pochodzą z opisów dokonywanych przez dzieci). Następnie zachęcamy, aby położyło dłoń na swojej krtani i spróbowało wypowiedzieć te same głoski (raz dźwięczną a raz bezdźwięczną). Ponownie prosimy dziecko, aby podzieliło się odczuciami – „co czujesz, jak mówisz D?”, „co czujesz, jak mówisz T?”

Naukę rozróżniania dźwięczności i bezdźwięczności głosek dobrze jest zacząć od tych, które można dowolnie przedłużać (np. ZZZZZ – SSSSS).

Problem pojawia się gdy dziecko ma udzielić nam jednoznacznej informacji zwrotnej, czy usłyszało głoskę dźwięczną czy bezdźwięczną. Dla dzieci te pojęcia są obce i całkowicie niezrozumiałe. Dobrze jest zatem używać uproszczeń słownych: np. B ma dźwięk, a P go nie ma. Można też wykorzystać do ćwiczeń „lizaki logopedyczne”, którymi dziecko pokazuje cechę danej głoski (jej dźwięczność lub bezdźwięczność). Poniżej propozycja zabawy z wykorzystaniem lizaków logopedycznych.

Dźwięczna czy bezdźwięczna głoska?

Tłumaczymy dzieciom różnice w brzmieniu głosek korzystając z powyższych wskazówek, a następnie proponujemy im zabawę. Każde dziecko dostaje dwa „lizaki logopedyczne”: z nutką odłoniętą i nutką przekreśloną. Wyjaśniamy, że niektóre głoski mają dźwięk (pokazujemy nutkę odsłoniętą), a niektóre go nie mają (pokazujemy nutkę przekreśloną).

Tłumaczymy dalej, że nutka przekreślona oznacza: głoska nie ma dźwięku, a nutka odsłonięta oznacza: głoska ma dźwięk. Do dalszej zabawy dokładamy fanty, które będą punktami za prawidłowe rozróżnienie głoski. Mogą to być np. kasztany, żołędzie, szyszki, cukierki, nakrętki, małe figurki – coś policzalnego, co będzie jednocześnie stanowiło punktację.

Dajemy dzieciom na początek np. po pięć punktów (pięć kasztanów lub pięć figurek itd.). Wyjaśniamy, że jeśli będą prawidłowo „odgadywać” (rozróżniać), czy głoska ma dźwięk czy też nie, mogą zdobyć kolejne punkty. Jeśli będą się mylić, to za każdą pomyłkę będą musiały oddać jeden punkt (jeden kasztan, jedną figurkę,  itd.). Następnie wypowiadamy na przemian pojedynczo głoski opozycyjne z jednej pary (w kolejności losowej, mogą się powtarzać raz za razem). Prosimy, aby dzieci podnosiły właściwy lizaczek: jeśli głoska ma dźwięk – z nutką odsłoniętą, jeśli nie ma dźwięku – z przekreśloną. Dla ułatwienie jeden lizaczek mogą trzymać w jednej ręce, drugi w drugiej. Po każdym odgadnięciu przyznajemy lub odbieramy graczom punkty. Jeśli obserwujemy, że dzieci jeszcze nie za bardzo zrozumiały różnicę pomiędzy dźwięcznością i bezdźwięcznością – tłumaczymy jeszcze raz, od początku.

Zabawę można przeprowadzić w dwóch wersjach: trudniejszej i łatwiejszej. W wersji łatwiejszej dzieci mogą sprawdzać dźwięczność dotykowo u siebie lub u osoby prowadzącej zabawę. W wersji trudniejszej mogą rozróżniać tylko słuchowo.

Wygrywa oczywiście ten, kto zdobędzie więcej punktów. Z praktyki w grupie przedszkolaków (4-6 lat) wynika, iż jednorazowo dobrze jest przeprowadzić od 5 do 10 prób dla dwóch głosek opozycyjnych. Zabawa bardzo dobrze się sprawdza zarówno w niewielkiej grupie dzieci (do 4 osób), jak i w zajęciach indywidualnych.

Mamy nadzieję, że to proste narzędzie będzie pomocne w pierwszym etapie pracy nad dźwięcznością i bezdźwięcznością mowy. 🙂

A oto pary głosek dźwięcznych i ich bezdźwięcznych odpowiedników:

  • B-P
  • D-T
  • G-K
  • W-F
  • Z-S
  • Dz-C
  • Ż-Sz
  • Dż-Cz
  • Ź-Ś
  • Dź-Ć

Ściągnij szablon lizaków logopedycznych

5 thoughts on “Jak rozróżnić głoski dźwięczne i bezdźwięczne?

  1. Mam pytanie. Nie jestem logopedą, z góry uprzedzam. Ale moje dziecko uczęszcza do logopedy, a ja jako rodzic wraz z nim. „Nasza” pani logopeda jest zawsze przygotowana i zawsze pełna pomysłów. Do tego naprawdę zna się na rzeczy, to widać. A moje pytanie jest takie – czy naprawdę innym logopedom trzeba tłumaczyć co i jak robić w gabinecie z pacjentem? Logopeda tego nie wie i uczy się ze stron www? Jestem zdziwiona. Przeglądnęłam sobie tę stronę jakiś czas temu już i od razu taka myśl, że to strona poradnik dla logopedy? Czemu nie ma takich poradników www dla lekarzy lub psychologów? A dla logopedów są. Tacy oni niedouczeni, czy jak? To straszne jest w odbiorze, naprawdę.

    1. Droga Czytelniczko! W odpowiedzi na Pani pytanie: „czy naprawdę innym logopedom trzeba tłumaczyć co i jak robić w gabinecie z pacjentem?” – odpowiadamy: Uważamy, że tę wiedzę zdobywają na studiach, a tutaj mogą ją poszerzyć, jeśli znajdą coś, czego wcześniej nie wiedzieli i wymieniają się doświadczeniami, aby być jeszcze skuteczniejszymi w tym, co robią.

      Nasza strona nosi nazwę „logopedia praktyczna”. Nie przekazujemy tu nawet setnej części tej wiedzy teoretycznej, którą logopedzi zdobywają na studiach. Większość artykułów na naszej stronie to opis, jak wykonać konkretną pomoc logopedyczną – pomoc do ćwiczeń logopedycznych. Tego akurat – o ile nam wiadomo – na studiach się nie uczy. Instrumentarium logopedyczne każdy logopeda dobiera sobie uznaniowo – kupuje (nierzadko za własne pieniądze) lub wykonuje samodzielnie.

      Czasem dorzucamy wskazówki dotyczące postępowania logopedycznego, które większość logopedów pewnie zna, ale proszę zwrócić uwagę, że nasza strona jest ogólnie dostępna i nie jest adresowana wyłącznie do logopedów. Czytają ją także rodzice dzieci mających problemy w mowie lub komunikacji, czego Pani jest żywym dowodem.

      Wielu czytelników trafia tu przez przypadek i szuka odpowiedzi, jak jeszcze mogą pomóc swojemu dziecku lub innym bliskim osobom w opanowaniu umiejętności prawidłowej mowy lub komunikacji w ogóle. Podawane przez nas sposoby mogą ułatwić rodzicom kontynuację ćwiczeń w domu.

      Odpowiadając na kolejne Pani pytania: „Czemu nie ma takich poradników www dla lekarzy lub psychologów?”:

      Nasza odpowiedź: Może są, tylko trzeba dobrze poszukać? A jeśli nie ma to jest nisza, którą może ktoś zapełni? Droga jest otwarta!

      Ciąg dalszy Pani komentarza: „A dla logopedów są. Tacy oni niedouczeni, czy jak? To straszne jest w odbiorze, naprawdę.”

      Nasza odpowiedź: Są też poradnikowe strony dla prawników, dla księgowych, dla osób z sektora publicznego i czy ktoś ich nazywa niedouczonymi, bo korzystają z doświadczeń innych zamiast wyważać drzwi otwarte na oścież? To raczej przejaw mądrości, a nie głupoty, bo po co rozwalać głowę samemu, jeśli można szybciej rozwiązać problem ucząc się na błędach innych?

      Myślę, że pisze Pani swoje komentarze [ten i pozostałe (1) (2)] pod wpływem emocji. Dużo w nich smutku i niezadowolenia. Jeśli ten sposób wypowiedzenia się przyniósł jakąś ulgę – to ok. Czy coś to zmieni w naszym niedoskonałym systemie – bardzo wątpię. Zamiast narzekać lepiej szukać pozytywnych rozwiązań. Brać ze wszystkich sytuacji, to co w nich najlepsze, zmieniać to, co da się zmienić, niż walczyć z wiatrakami. Szkoda nerwów i energii.

      W nadchodzącym roku życzymy Pani i wszystkim Czytelnikom większego dystansu do trudnych spraw! 🙂

      Pozdrawiamy!

  2. Poruszył mnie Pani komentarz-a raczej pytania. Zastanawiam się skąd w ludziach tyle agresji i złości? Co komu przeszkadza, że ktoś dzieli się swa wiedzą i doświadczeniem lub, że inny „ktoś”poszerza swą wiedzę, czy wzbogaca własny warsztat pracy? Tylko się cieszyć, że ludzie chcą… Jestem w pełni zgodna z powyższym komentarzem będącym odpowiedzią na NURTUJĄCE Panią pytania. Przecież to nie jest strona zarezerwowana tylko i wyłącznie dla logopedów (a jeśli nawet, co Pani widzi niestosownego w tym, że chcą się rozwijać- pani zawsze przygotowana logopeda może również korzysta z tego serwisu- i super). Ja jako mama bardzo chętnie tu zaglądam szukając inspiracji do wspomagania rozwoju własnego dziecka, a i również pracując z małymi dziećmi mogę jeszcze efektywniej organizować zajęcia dzięki wspaniałym propozycjom zawartym w tym serwisie. Dlaczego my Polacy zawsze we wszystkim musimy się krytykować i umniejszać własnej wartości- tylko dlatego, że ktoś chce coś robić lepiej. A propos… lekarzy i innych-też całe życie się uczą i dokształcają jeżeli chcą istnieć w zawodzie, bo taka ich profesja, bo to zrozumiałe- ich też Pani z racji chęci dokonalenia się nazwie niedouczonymi?. Zakończę, jak zaczęłam: skąd w nas tyle nieżyczliwości?!! Pozdrawiam i życzę wiecej pozytywizmu w nadchodzącym roku.

  3. Jestem logopedą i bardzo lubię zaglądać na Waszą stronę 🙂 Moim zdaniem jest ok. Ten kto pracuje w zawodzie wie, że ta praca to nie produkcja spinaczy. Nie ma utartych rozwiązań, złotych metod. Każdy pacjent to inna ścieżka myślenia. Wymaga ciągłego rozwoju, czasami powracania do zdobytych informacji, doświadczeń, weryfikowania ich. Zresztą co ja będę tłumaczyć…
    Kto normalny w Boże Narodzenie zajmuje się takimi sprawami? Kosi chyba Mikołaj nie dogodził. Róbcie dalej swoje! Powodzenia 🙂

  4. Drogie Twórczynie tej strony!
    Chciałam Wam bardzo podziękować za liczne, wspaniałe pomysły na urozmaicenie terapii! Niektórym dzieciom trzeba poświęcić naprawdę dużo serca i czasu, żeby miały ochotę nie tylko bawić się z nami, ale też ćwiczyć to, co sprawia im jakąś trudność.
    Jestem studentką, a Wasze pomysły cieszą mnie jak dziecko! Zrobiłam w tym tygodniu pomoc z zakrętek – zyskała aprobatę mojego Małego Pacjenta. Teraz mam ochotę na Pingwinka w jacuzzi – na pewno też mu się spodoba!
    Nie wiem, skąd ten kwas u jednej z Mam, przecież sama pisze, że ma kompetentną logopedkę… Bo gdyby ktoś jej krzywdę zrobił, źle prowadząc terapię, to rozumiem żale. A może i tamta logopedka korzysta z Waszych pomysłów, kto wie?
    Jeśli chodzi o lekarzy, to na pewno mają jakieś fora, dotyczące jakości sprzętu. A tutaj część pomocy możemy przygotować same – skąd pretensje, że strona, oferująca bezpłatnie dostęp do ciekawych, prawie gotowych pomocy cieszy się dużym powodzeniem?

Dodaj komentarz