Gry, które warto zabrać na wakacje – dobra zabawa i ćwiczenia językowe

Godne uwagi? Podaj dalej: Share on Facebook
Facebook
Pin on Pinterest
Pinterest
Tweet about this on Twitter
Twitter

Dziś opowiem Ci o dwóch grach, które  być może znasz, ale nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak wiele dobrego mogą zrobić dla mowy i nie tylko! Ich kieszonkowy rozmiar sprawia, że można je spakować do każdego bagażu podróżnego. Bardzo je lubię i dlatego polecam. Zaznaczam z całą mocą, że nie jest to reklama, no chyba, że wyszperasz je w moim sklepie internetowym i tam kupisz 🙂

Dobble – emocjonująca zabawa i… nauka słówek z głoskami tylnojęzykowymi (K, G)

Trudno sobie wyobrazić, że ktoś tej gry jeszcze nie zna. W ostatnich latach zyskała wielką popularność i doczekała się różnych wersji. Gra przeznaczona jest dla co najmniej dwóch graczy. Przed każdym z nich rozkładamy po jednym kartoniku. Początkowo kartoniki są zakryte. Pozostałe kładziemy obrazkami do góry na stosie w taki sposób, aby wszyscy gracze mogli łatwo dostrzec, co jest na kartoniku.

Na „trzy-cztery” gracze odkrywają swoje startowe kartoniki i porównują ich zawartość z kartonikiem znajdującym się na górze tego dużego stosu.

Kto pierwszy zauważy taki sam obrazek u siebie i na stosie głównym, ten nazywa obrazek i zabiera kartonik. Gra kończy się, gdy duży stos zostanie rozdany pomiędzy graczami. Wygrywa ten, kto zdobędzie więcej kartoników.

Dlaczego dobrze jest grać w Dobble?

Gra rozwija spostrzegawczość. Wcale nie jest łatwo odnaleźć dwa takie same obrazki, bo mogą one być różnej wielkości. Trenujemy też refleks, wszak kto pierwszy, ten zyskuje! Wzbogaca zasób słownictwa czynnego. Dziecko powinno nazwać takie same obrazki, które dostrzegło. Gra uczy też rywalizacji, walki. Małe dzieci w grach przyzwyczajone są do naprzemienności: raz jest moja kolej, a raz twoja. Tutaj są inne zasady. Aby zdobyć punkty trzeba się trochę rozruszać i powalczyć o swoje. W tym niezłe są już starsze przedszkolaki (5-6 letnie), maluchy (3-4 latki) są w tej kwestii jeszcze mało rozgarnięte. Ale pomyliłby się ten, kto powiedziałby, że w tę grę można grać dopiero będąc starszakiem. Młodsze dzieci też mogą. Grę pozbawiamy wówczas elementu rywalizacji. Można zagrać w jej wersję jako samotny gracz. Dziecko przekłada kartoniki szukając na nich identycznych obrazków.

To mobilizuje maluchy do wysiłku, bo mogą przełożyć kartonik dopiero, gdy znajdą taki sam obrazek. No i jeszcze jedna funkcja, o której nie mówi instrukcja, a która wynika z obserwacji praktycznej 🙂 Gra w klasycznej wersji (żółto – fioletowe pudełko) zawiera bardzo dużo słówek z głoskami tylnojęzykowymi K, G, zatem świetnie nadaje się do ich utrwalania w słowach!

Story Cubes – kości opowieści czyli niesamowite historie

Druga gra przypadnie do gustu nieco starszym graczom, takim w wieku szkolnym. Składa się z dziewięciu sześciennych kostek, na których są narysowane schematyczne obrazki (łącznie 54 ikonki). Na początku gry ustalamy, iloma kostkami będziemy rzucać. Po wykonaniu rzutu tworzymy historyjkę używając w niej słów, które są nazwami obrazków wyrzuconych na kostce. To wcale nie jest proste zadanie. Młodszym dzieciom upraszczamy reguły, stosując maksymalnie trzy kostki do rzutu.

Żeby zabawa była zabawą, trzeba opowiadać własne historie naprzemiennie. Nie tylko prosić dzieci, aby wymyślałaby własne. Dzieciaki z otwartą buzią wsłuchują się w historyjki opowiadane przez dorosłych. Zwłaszcza jeśli dodamy szczyptę dramatyzmu wyrażoną tonem głosu lub mimiką. Przypomina to trochę opowiadanie historii i bajek z czasów, gdy nie było jeszcze telewizji.

Ta gra na pewno rozwinie wyobraźnię, umiejętność budowania wypowiedzi. Pomoże też nawiązać relację i dalszą konwersację tematyczną. Może też być świetną okazją do automatyzacji wymowy głosek, czyli tego etapu, w którym dziecko przenosi do mowy codziennej nowe nawyki w wymowie.

Rola gier pudełkowych w nawiązywaniu relacji z dziećmi

Gry obok czytania książek są doskonałą formą nawiązywania relacji międzypokoleniowej, okazją do budowania dialogu między dorosłymi a dziećmi, dlatego zachęcam do wprowadzenia tak zwanych planszówek do swojego codziennego repertuaru aktywności podejmowanych z dziećmi.

Żyjemy w czasach, w których trudno będzie nam dorosłym konkurować o uwagę dziecka. Ścigać się bowiem będziemy ze smartfonem, tabletem, konsolą, komputerem lub wszystkim po trochu. Zróbmy więc coś, zanim będzie za późno. Grajmy z maluchami od małego. Granie w gry planszówkowe jest jedną z lepszych alternatyw.