Cele terapii logopedycznej w praktyce – najczęstsze błędy

Godne uwagi? Podaj dalej: Share on Facebook
Facebook
Pin on Pinterest
Pinterest
Tweet about this on Twitter
Twitter

Żyjemy intensywnie w przestrzeni wirtualnej. Czy komuś to odpowiada, czy nie, zdobywanie wiedzy już dawno przeniosło się na ten grunt. Obserwując tę przestrzeń uważam, że zdecydowanie zbyt mało mówi się o tym, jak ważne jest wytyczenie celów w terapii logopedycznej. Dużo uwagi poświęca się metodom terapii, pomocom logopedycznym, ale to są narzędzia, które pomagają osiągać cele. Nie zaś odwrotnie. To cele wyznaczają kierunek, tak w życiu, jak i w terapii.  Celem prowadzenia każdej terapii logopedycznej jest takie usprawnienie różnych funkcji, by u naszych podopiecznych usunąć bądź zmniejszyć trudności w komunikacji.

Wytyczanie celów terapeutycznych to coś,  co trzeba przepracować niezależnie od tego, jaką metodą (metodami?) się pracuje i jakich pomocy dydaktycznych się używa. My logopedzi mamy ten przywilej, że cele wytyczamy sami. Nauczyciel nauczający dziecko kieruje się tym, co jest napisane w podstawie programowej. Natomiast my ustalamy indywidualne cele dla każdego podopiecznego. Jak to się robi? W zasadzie sprawa jest prosta i skomplikowana zarazem. Bo, aby wytyczyć cele terapii trzeba najpierw przeprowadzić badania logopedyczne (przesiewowe lub bardziej  dokładne). Co dalej? Bierzesz wyniki badania logopedycznego do jednej ręki i normy rozwojowe do drugiej. Wkładasz to do sita nazywanego doświadczeniem. Filtrujesz i na tej podstawie wytyczasz cele terapii. A jeśli nie posiadasz doświadczenia? No właśnie dlatego sprawa jest bardziej skomplikowana niż to wygląda na pierwszy rzut oka. Jeśli nie posiadasz jeszcze żadnego doświadczenia, to Twoje sito będzie się nazywać „normy”. Ale nie martw się. Z każdym przepracowanym rokiem będziesz zdobywać doświadczenie i to pozwoli Ci ustalać adekwatne cele terapii dla każdego z podopiecznych.

Miało być o błędach. Więc proszę, oto moja subiektywna lista błędów popełnianych w związku z wytyczaniem celów terapeutycznych. Niektóre z nich sama popełniałam, niektóre obserwuję rozmawiając z innymi logopedami.

– Całkowite pomijanie celów w procesie planowania terapii. Zdarza się wtedy, gdy za bardzo skupisz się na przygotowaniu narzędzi (drukowaniu, laminowaniu i tym podobnych rzeczach), albo na opisywaniu rzeczywistości. Tylko, czy to dalej jest terapia?

– Wytyczanie celów zbyt ogólnych i na tym koniec. Dziecko ma wyraźnie mówić. Taki cel może wytyczyć rodzic, który nie zna się na terapii, ale logopedzie… no nie wypada się na tym zatrzymywać. Trzeba dokładnie wiedzieć, co to oznacza. Jakie „kamienie milowe” musi osiągnąć, by „wyraźnie mówiło”, jakie umiejętności musi wykształcić (z naszą pomocą).

– Mylenie celu szczegółowego z ogólnym. Nawet jeśli dziecko przychodzi do nas z koniecznością korekty wymowy jednej głoski, to celem ogólnym będzie usunięcie trudności w komunikacji, a celem szczegółowym nauka wymowy wspomnianej głoski. A co z osobami, którym nie przeszkadza wadliwa artykulacja? Na przykład dorośli, którzy dobrze się z tym czują i w niczym im to nie przeszkadza, a jakimś przypadkiem zaplątali się do logopedy zastanawiając się – „a może by tak?…” Czy dla nich nie do końca wyraźna wymowa będzie trudnością w komunikacji? Nie! W takich sytuacjach warto zadać pytanie – po co terapia. 🙂 Owszem dziecku też to nie przeszkadza, bo nie ma świadomości, że może to wpłynąć w przyszłości na jego życie, na to jak będzie się czuło w różnych relacjach z ludźmi, a nawet na to, jaki zawód wybierze. Natomiast w imieniu dziecka decydują rodzice, którzy mają świadomość, że zarówno teraz jak i w przyszłości wada wymowy może negatywnie wpłynąć na samoocenę dziecka i może stać się przyczyną barier w komunikacji z innymi. Dlatego podkreślam jeszcze raz, że celem głównym terapii mowy nie jest korekta konkretnej głoski lub głosek (to są cele szczegółowe). Celem jest ZAWSZE zmniejszenie / usunięcie barier komunikacyjnych.

– Nieadekwatne cele terapeutyczne. Nieadekwatne to znaczy nieodpowiednie dla danego podopiecznego. Przykładem takiej nieadekwatności może być sytuacja, gdy u logopedy pojawia się dziecko z mutyzmem, a logopeda prowadzi terapię pod kątem wywoływania i utrwalania głosek. W konsekwencji taka „terapia” nie będzie w ogóle skuteczna.

– Zbyt ambitne cele terapeutyczne, które – gdy się zbada potencjał rozwojowy – mogą okazać się bardzo trudne do zrealizowania. Na przykład gdy logopeda zakłada, iż w ciągu dwóch spotkań nauczy dziecko wypowiadać wszystkie głoski szumiące, podczas gdy dziecko ma  problem z pionizacją języka. Teoretycznie jest to możliwe i zdarza się. No właśnie – ZDARZA. Normalnie potrzeba na to dużo więcej czasu.

–  Zapominanie o wytyczonych celach, jest jednym z błędów, który prowadzi terapię na manowce. To tak, jakbyśmy wyznaczyli trasę podróży, po czym zostawili mapę w domu i podróżowali „gdzie nas oczy poniosą”.

Dlaczego to wszystko piszę? Żeby zwrócić uwagę na sprawę, która jest jedna z najważniejszych w prowadzeniu terapii logopedycznej, a tak często jest bagatelizowana. Nie chodzi teraz o to, żeby się samobiczować, bo popełniło się błędy. Chodzi o to, by uczyć się budowania celów terapeutycznych.

Dodaj komentarz